Jerzy Wroński, ur. 1930 r., malarz i wykładowca, profesor sztuk plastycznych. Ukończył krakowską Akademię Sztuk Pięknych w 1956 r.
W trakcie studiów współtworzył z przyjaciółmi Grupę Nowohucką, która głosiła idee wzajemnej pomocy i pracy nad rozwiązaniami plastycznymi odpowiadającymi rozumieniu współczesności, autonomię artystyczną i wielość indywidualnych poszukiwań, wymianę doświadczeń, pracę na rzecz rozwoju awangardowej sztuki w Polsce, stworzenie klimatu dla nowych poszukiwań, a także adresowanie sztuki do nowego robotniczego odbiorcy i wychowywanie go do przyjęcia nowych form artystycznych.
Grupa Nowohucka została założona na początku 1956 i przetrwała do marca 1961, kiedy tworzący ją artyści zdecydowali się wstąpić do Grupy Krakowskiej. W latach 1979-1995 Jerzy Wroński pełnił funkcję prezesa tego stowarzyszenia. Wcześniej przez kilka kadencji był też członkiem zarządu okręgu krakowskiego Związku Polskich Artystów Plastyków i rady artystycznej Sekcji Malarstwa Zarządu Głównego ZPAP.
Od roku 1960 zajmuje się pedagogiką artystyczną, początkowo w Krakowie, następnie w UMCS w Lublinie, a od roku 1975 w Filii Uniwersytety Śląskiego w Cieszynie
KOPCIOGRAMY
Swojsko brzmiąca, zaczerpnięta z języka prywatnego nazwa oddaje pieszczotliwy stosunek, jakim artysta darzy swój artystyczny wynalazek, a jednocześnie ma walor poznawczy. Kopciogramy powstają bowiem za sprawą drobin kopcia świecy, osadzających się na szklanej płytce podczas zetknięcia płomienia z wilgocią. Następnie unikalny wizerunek ulega powiększeniu dzięki przyrządom fotograficznym. Tylko w takiej, zwielokrotnionej formie, można w pełni podziwiać powstałą strukturę.
Kopciogramy to zagadkowe mikroświaty, które mamy możliwość podglądać w dużym zbliżeniu. Fotogramy są niezwykle efektowne, ich kontrastowa, fotograficzna czerń i biel współgra z miękkością, półpłynnością kompozycji. Papierosowy dym snujący się wewnątrz szklanej kuli, zdjęcie rentgenowskie nieistniejącej kończyny, nadjedzona zębem czasu klisza fotograficzna ze starego filmu...Raz uruchomione skojarzenie rozrasta się natychmiast w gęstą sieć. A może kosmos? Wieczorne niebo? Oceaniczny plankton? Komórka ludzka? Prace malarza mogą posłużyć widzowi do freudowskich z ducha psychozabaw. Niektórzy dostrzegą w nich odpryski pierwszej materii, z jakiej ukształtował się wszechświat. Kopciogramy stały się znakiem rozpoznawczym Jerzego Wrońskiego. Powstają od lat osiemdziesiątych po dziś dzień.






